ELEGANCKI MINIMALIZM Z MADRYTU

Helena Rohner to projektantka hiszpańsko-szwedzkiego pochodzenia. Tworzy biżuterię nowoczesną, która zwraca uwagę interesującymi połączeniami metalu z elementami organicznymi. Te inteligentnie zaprojektowane formy jubilerskie są proste i być może minimalistyczne, ale jednak drzemie w nich ciepły spokój. Piękna, prosta elegancja na co dzień i na każdą inną okazję. Kolekcja męska cieszy humorem i jakimś cudem dodaje męskości. Wszystkie przedmioty wykonywane są ręcznie w pracowni w Madrycie.



strona www i sklep internetowy: www.helenarohner.com.es

niektóre przedmioty można kupić online na portalu londyńskiego Muzeum Wiktorii i Alberta: www.vandashop.com

zdjęcia są własnością www.helenarohner.com.es


MARAMBA

Od dłuższego czasu rozglądałam się za biżuterią, która byłaby elegancka i oryginalna, ale jednocześnie przystępna cenowo dla przeciętnych dwudziesto- i trzydziestolatek.

Biżuterię Maramba znalazłam w sklepie Royal Collection. Wyglądała jak milion dolarów, więc tylko ponapawałam się widokiem i poszłam do domu. Jednak po wpisaniu hasła MARAMBA do wyszukiwarki, spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Ceny pierścionków zaczynają się nawet od 70 złotych!

Biżuteria wykonana jest z metalu; posrebrzana i pozłacana, ozdobiona emalią i sztucznymi kamieniami. Wygląda na prawdę oszałamiająco - koktajlowe (czytaj: pokaźnych rozmiarów) pierścionki zaskakują ciekawą formą i doskonałym wykończeniem. Jest to tzw. statement jewellery, więc ostrożnie przy stylizacjach - osobiście założyłabym tylko jeden element, który doskonale prezentowałby się na tle prostego, jedno- lub dwubarwnego ubioru.


www.maramba.pl

można kupować on-line!

image


VOYAGE DANS LA TEMPS

Projektowaniem luksusowej biżuterii zajmuje się dopiero od trzech lat, ale już zdążyła ulokować swój butik na paryskim Place Vendome - marka Louis Vuitton, zgodnie ze swoją tradycją, zabiera nas w podróż, i to wyjątkową. Biżuteria z najnowszej kolekcji Voyage dans la temps przemierza czas, łącząc przeszłość z przyszłością. Zaprojektowana została przez Lorenza Bäumera, którego cieszy vuittonowska odwaga, ponieważ biżuteria ta zdecydowanie nie wpisuje się w standardy.



pierścień Monogram Infini z centralnie osadzonym diamentem w szlifie Vuitton

Pierścień Monogram Infini z centralnie osadzonym diamentem szlifu Vitton

naszyjnik insprowany zarówno stylem wiktoriańskim, jak i projektami Marca Jacobsa

      image


kolia Galaxie Monogram - po rozłączeniu może być noszona jako dwie bransolety

       image


naszyjnik Monogram Infini inspirowany formą mandali

   image

pierścień Dantelle de Monogram - spinel i szare diamenty

    image


bransoleta Flashforward - gra pikseli, malinowa emalia i diamenty

   image

WYWIAD Z ARTYSTĄ JUBILEREM - KUBĄ STOBIECKIM 

www.stobieckidesign.pl


KP: Jubilerstwa uczył się Pan od swojego ojca.

KS: Tak, to prawda. Zacząłem jako nastolatek, gdy w czasach licealnych przychodziłem do warsztatu i podglądałem pracę taty. Z początku kopiowałem po prostu jego projekty, a z czasem zacząłem wypracowywać własny styl i tworzyć prace odbiegające od tego, co robił mój ojciec. Dzisiaj nasza biżuteria jest mocno odmienna - ojciec preferuje formy organiczne, miękkie kształty inspirowane naturą, ja natomiast wolę rzeczy mocniejsze, bardziej industrialne w klimacie.

Jubilerstwo stało się moim głównym zajęciem dosyć późno. Nie mam wykształcenia kierunkowego w tej dziedzinie. Skończyłem najpierw Europeistykę, a następnie doktoranckie studia z politologii na UAM i dopiero po ukończeniu edukacji (czyli około 6 lat temu) zająłem się w zasadzie wyłącznie tworzeniem biżuterii (chociaż moją drugą pasją jest także projektowanie i wykonywanie mebli).

Zaczynając przygodę z jubilerstwem byłem w dosyć komfortowej sytuacji, ponieważ mogłem korzystać z doświadczenia oraz warsztatu mojego ojca, który zawsze służył mi nieocenioną pomocą. Dzisiaj uważam, że nauka poprzez terminowanie w pracowni jubilerskiej jest lepszym rozwiązaniem niż np. studia na uczelni artystycznej. W warsztacie człowiek od podstaw poznaje przede wszystkim techniczne możliwości zawodu, a własny styl i estetykę rozwija samodzielnie. Mam wrażenie, że w szkołach plastycznych te proporcje są jednak odwrócone.

KP: Inspiracje znajduje Pan…

KS: Inspiracje można znaleźć wszędzie. Mogą to być dzieła sztuki, architektura, ale także przedmioty codziennego użytku, czy coś co przyciągnie wzrok na ulicy. Bardziej jednak niż przyroda, zawsze inspirowała mnie technika. Nawet kiedy wykorzystuję naturalne materiały, takie jak na przykład drewno, staram się im nadać symetryczne, geometryczne formy i rzadko zachowuję ich naturalne kształty. 

KP: Czerpie Pan inspiracje z szeroko pojętego świata sztuki - malarstwa, architektury,  filmu. Dopatrzyłam się inspiracji twórczością Pieta Mondriana, Francesco Borrominiego, Tima Burtona - czy są to najbardziej podziwiani przez Pana przedstawiciele tych dziedzin?

KS: Nie mogę powiedzieć, że wymienieni powyżej twórcy, to moi ulubieni artyści. Zainspirowały mnie ich konkretne dzieła, ale równie dobrze mogłyby to być prace kogoś innego. 

Musze jednak przyznać, że bardzo podoba mi się wysmakowana estetyka filmów Tima Burtona. Lubię mroczny i bajkowy klimat jego twórczości. Wiąże się to chyba z moją fascynacją nurtem steampunku, która jak mi się wydaje jest widoczna w moich pracach.

KP: Jakie dziedziny sztuki poza jubilerstwem fascynują Pana najbardziej?

KS: Jeżeli chodzi o inne dziedziny sztuki, to jestem wielkim fanem komiksu. Cenię go za jego wszechstronność- jest to bowiem dla mnie połączenie literatury, malarstwa i filmu. Dobry twórca komiksowy musi nie tylko doskonale rysować, ale również potrafić stworzyć interesującą historię, którą w swoisty sposób wyreżyseruje poprzez odpowiedni dobór kadrów. Mistrzem tej sztuki jest dla mnie twórca powieści graficznej Will Eisner. Nie wiem czy można by się dopatrzeć w moich projektach bezpośredniej inspiracji komiksem, jednak jego estetyka była mi zawsze bardzo bliska.

KP: Który okres w historii sztuki jest Panu najbliższy?

KS: Nie będę chyba specjalnie oryginalny jeżeli powiem, że moim ulubionym nurtem w historii sztuki jest art deco. Podoba mi się jego ponadczasowość, prostota, zgeometryzowanie oraz nacisk jaki był kładziony na jakość wykonania. Kiedy oglądam biżuterię z tego okresu, mam wrażenie, że wiele projektów nawet dzisiaj mogłoby uchodzić za super nowoczesne. 

KP: Zdobył Pan liczne nagrody konkursowe. 

KS: Od 2008 roku moje prace zakwalifikowały się do wszystkich edycji konkursu „Prezentacje”. 

W zeszłym roku mój pierścionek z kolekcji NEURONY otrzymał w konkursie PREZENTACJE 2010 nagrodę “925” im. Joachima “Żanka” Sokólskiego.

Podczas warsztatów NOWY FOLK DESIGN w 2010 roku zespół projektowy, którego byłem członkiem, zdobył pierwszą nagrodę, a stworzona przez nas seria biżuterii ma zostać wdrożona do produkcji przez firmę W.Kruk.

W 2011 roku moja bransoleta ŁOŻYSKO zdobyła III nagrodę w organizowanym prze Galerię YES konkursie PearART.

Muszę przyznać, że starty we wszelkiego rodzaju konkursach są często bardzo frustrujące, ponieważ ocena jury jest zawsze subiektywna. Nie ma tutaj sztywnych kryteriów oceny, a wszystko zależy od gustu komisji, w który się trafi lub nie. Zawsze jednak znalezienie uznania w oczach jury jest wielką satysfakcją i sprawia dużą frajdę. Dlatego też wszystkie zdobyte wyróżnienia cenię sobie tak samo i każde z nich było dla mnie dużym przeżyciem.

KP: Którą ze stworzonych przez siebie kolekcji lubi Pan najbardziej?

KS: Moją ulubioną kolekcją są bez wątpienia NEURONY. Lubię je za pewien kontrast pomiędzy prostą zewnętrznie formą i zamkniętymi w niej przenikającymi się i pełnymi trójwymiarowości kształtami. Często wracam też do serii SEN ZEGARMISTRZA, co wynika ze wspomnianej już fascynacji steampunkiem. Zdaję sobie sprawę, że wykorzystanie mechanizmów zegarkowych w biżuterii nie było moim autorskim pomysłem, wydaje mi się jednak, że udało mi się tutaj stworzyć jakiś własny styl.

KP: W jaki sposób pracuje Pan ze swoimi Klientami?

KS: Wygląda to różnie. Czasami tworzę biżuterię, która dopiero później znajduje swoich nabywców, częściej jednak projektuję pod konkretne osoby. 

Ten styl pracy najbardziej mi odpowiada. Lubię znajdować wyjątkową formę dla mglistych często pomysłów, z którymi przychodzą do mnie klienci. Zawsze na początku trzeba znaleźć jakiś punkt zaczepienia, od którego można wyjść projektując. Czasami jest to czyjś ulubiony artysta, dzieło sztuki lub jeszcze coś innego. Wówczas powstają szkice, a następnie gotowa biżuteria. Największą przyjemność odczuwam, gdy na koniec zdarzy mi się usłyszeć od klienta: „Nie spodziewałem się, że wyjdzie to tak fajnie…”

KP: Kto jest przez Pana najbardziej podziwianym artystą jubilerem? 

KS: Trudno powiedzieć. Nie mam jakiś szczególnych faworytów. Lubię piękną biżuterię i jest wielu artystów, którzy tworzą tego typu rzeczy.

KP: Pracę w jakich materiałach ceni Pan sobie najbardziej? 

KS: Najbardziej lubię pracować w srebrze. Podoba mi się duża biżuteria, a srebro nie nakłada takich ograniczeń projektowych, z jakimi mamy do czynienia przy złocie, chociażby z racji jego ceny. Srebro jest też bardziej plastyczne i doskonale poddaje się formowaniu. Podoba mi się również sposób w jaki łączy się z naturalnymi materiałami, takimi jak drewno, masa perłowa, czy bursztyn. Oczywiście nie uciekam też przed złotem, traktuję je jednak jako dodatek, element wykończenia pozwalający dodać szlachetności całemu wyrobowi.

W swoich pracach nie sięgam aż tak często po szlachetne kamienie, ponieważ ważniejsza jest dla mnie ciekawa forma projektu, który ma intrygować jako całość, a nie stanowić jedynie oprawę dla drogiego minerału.



Jeszcze raz bardzo dziękuję Panu Kubie za udzielenie wywiadu i życzę dalszych sukcesów.

Czytelników serdecznie zapraszam na stronę www.stobieckidesign.pl

oraz www.facebook.com/stobieckidesign

Zdjęcie jest własnością STOBIECKI DESIGN

COMFORT STATION

Ta brytyjska marka jubilerska została założona przez artystkę - projektantkę Amy Anderson. Biżuteria Comfort Station, wykonana z najwyższej klasy materiałów, wyróżnia się zaskakującymi zestawieniami i intrygującymi detalami. Poszczególne elementy zebrane są w kolekcje, które zdają się tworzyć niepowtarzalne jubilerskie opowieści.

Każdy przedmiot jest wykonywany ręcznie przez Amy i jej zespół w londyńskim warsztacie na Brick Lane, przy użyciu najlepszej jakości matariałów, takich jak srebro, złoto, kryształki swarovskiego, kamienie szlachetne oraz drewno, pochodzące tylko z planowanych hodowli.

Wszystkie projekty zostały  od początku do końca stworzone w londyńskim studiu.

Po ukończeniu okswordzkiej Akademii Sztuk Pięknych, Amy Anderson zajęła się rzeźbą, fotografią i instalacjami video. Następnym krokiem było stworzenie kolekcji biżuterii, która spotkała się z tak entuzjastycznym odbiorem, że Amy postanowiła całkowicie poświęcić się jubilerstwu w ramach stworzonej przez siebie marki Comfort Station.

Wśród rozmaitych projektów znajdziemy pomysły humorystyczne i romantyczne jednocześnie, takie jak wisiorki i bransoletki z wygrawerowanymi współrzędnymi miast Love i Hope, inspiracje zaczerpnięte ze świata natury -  subtelne ćmy połączone z zegarmistrzowskimi mechanizmami, jak również bogate w detal kolczyki nawiązujące kształtem do koła fortuny, czy wisiorki w formie miniaturowych książek stworzone ze starych map i tomików poezji.

Całość utrzymana jest w czystej, minimalizującej formie.

Do oglądania, jak i kupowania tej bardzo londyńskiej biżuterii zapraszam na www.comfortstation.co.uk

Zdjęcia są własnością www.comfortstation.co.uk


NOWA KOLEKCJA ANNY ORSKIEJ

W marcu w butikach ORSKA zapanowała atmosfera orientalna. Witryny ozdobione pędami bambusa, smakowite sushi, a do tego pokaz drzeworytów Hokusai Katsushika  - to wszystko przeniosło klientelę w wysmakowany świat Azji Wschodniej.

Kolekcja nosi wdzięczną nazwę BAMBU - i tak samo wdzięcznie i lekko pędy bambusa łączą sie z metalami, tworząc stylistycznie zdecydowaną, minimalistyczną całość.

Biżuteria kusi ciekawymi zestawieniami. Niespodzianką jest na przykład połączenie bambusa, przedstawiciela naturalnej delikatności, ze stalową formą w kształcie kolanka hydraulicznego. 

Kolekcja to istna wiosna w Tokio - oszczędne w formie bransolety, naszyjniki i kolczyki są jednocześnie: delikatne, kobiece, industrialne i szalenie nowoczesne.

Uwielbiam!

Butiki Anny Orskiej znajdziecie w Warszawie i Poznaniu.

Zdjęcia są własnością http://www.orska.pl/


WIELOBARWNA BIŻUTERIA FREY WILLE 
 Jak na wiosenny post przystało, proponuję zerknąć na biżuterię wyjątkowo radosną. 
Wiosenne kolekcje mody mienią się feerią entuzjastycznych barw, a proponowane przez projektantów wzory są jeszcze bardziej wyraziste niż w zeszłym roku. 
Wysmakowaną wersję kolorystycznej zabawy znajdziecie w kolekcjach austriackiej marki Frey Wille. Jest to ekskluzywna biżuteria, w której główną rolę odgrywa wielobarwna emalia, a dekoracyjne oprawy pokrywane są 24. lub 18. karatowym złotem.
Frey Wille zawsze tworzy biżuterię w kolekcjach - każda z nich jest inspirowana konkretnym tematem z dziedziny historii sztuki. Mamy więc kolekcje poświęcone wybitnym malarzom, takim jak Alfons Mucha, Gustav Klimt, czy Claude Monet, jak i serie inspirowane na przykład sztuką starożytnego Egiptu.
Dodatki Frey Wille na pewno będą pasowały do radosnych stylizacji sezonu wiosna - lato 2012. Na szczęście można je kupić w Polsce - butiki znajdziecie w Warszawie i Poznaniu.
www.frey-wille.com


WIELOBARWNA BIŻUTERIA FREY WILLE 

Jak na wiosenny post przystało, proponuję zerknąć na biżuterię wyjątkowo radosną.

Wiosenne kolekcje mody mienią się feerią entuzjastycznych barw, a proponowane przez projektantów wzory są jeszcze bardziej wyraziste niż w zeszłym roku. 

Wysmakowaną wersję kolorystycznej zabawy znajdziecie w kolekcjach austriackiej marki Frey Wille. Jest to ekskluzywna biżuteria, w której główną rolę odgrywa wielobarwna emalia, a dekoracyjne oprawy pokrywane są 24. lub 18. karatowym złotem.

Frey Wille zawsze tworzy biżuterię w kolekcjach - każda z nich jest inspirowana konkretnym tematem z dziedziny historii sztuki. Mamy więc kolekcje poświęcone wybitnym malarzom, takim jak Alfons Mucha, Gustav Klimt, czy Claude Monet, jak i serie inspirowane na przykład sztuką starożytnego Egiptu.

Dodatki Frey Wille na pewno będą pasowały do radosnych stylizacji sezonu wiosna - lato 2012. Na szczęście można je kupić w Polsce - butiki znajdziecie w Warszawie i Poznaniu.

www.frey-wille.com


BVLGARI - JEDENASTE URODZINY KOLEKCJI B.ZERO1
Marki nie trzeba przedstawiać, a klasyczna kolekcja  B.zero1 wielbicielom biżuterii znana  jest przynajmniej z widzenia. Z okazji jedenastych urodzin kolekcji, projektanci BVLGARI przygotowali coś wyjatkowego.
Ten pozornie prosty projekt kryje w sobie ciekawe kontrasty. Środkową - wizualnie dominującą część obrączki tworzy marmur - jakże szlachetny, poważny i klasyczny materiał! Jednak zastosowany w biżuterii zaskakuje i nadaje projektowi zupełnie nowy wymiar. Dlaczego marmur? Jest to zapewne kolejny pokłon w stronę starożytnego Rzymu, którego stylem marka inspiruje się przecież od dawna. Pomysł na bardzo charakterystyczne dla BVLGARI zdobienie bransolet i naszyjników monetami pochodzi właśnie z czeluści starożytności, a  bogactwo rzymskiej mitologii jest dla projektantów marki kopalnią inspiracji.
Co ciekawe, środkowa część obrączki zainspirowana jest kształtem chyba najbardziej zwykłym i codziennym z możliwych, bo obecną w każdym niemal domu plastikową rurką hydrauliczną. Poznajecie? Kto by pomyślał! BVLGARI zaskakuje odtworzeniem prozaicznego kształtu w naturalnym marmurze, wydobywając tym samym piękno w miejscu zupełnie niespodziewanym. Całość projektu z obu stron zamyka lśniąca klamra stworzona oczywiście z różowego złota. Krawędź zdobi logo - chrakterystyczne dla calej serii B.zero1.
Kolekcja na pewno przypadnie do gustu miłośnikom wyrafinowanego piękna, inteligentnie zaskakującego świeżością dizajnerskiego pomysłu. Połączenie chłodnego marmuru z ciepłem różowego złota fascynuje zapewne nie tylko mnie!
Źródło: www.thejewelleryeditor.com


BVLGARI - JEDENASTE URODZINY KOLEKCJI B.ZERO1

Marki nie trzeba przedstawiać, a klasyczna kolekcja  B.zero1 wielbicielom biżuterii znana  jest przynajmniej z widzenia. Z okazji jedenastych urodzin kolekcji, projektanci BVLGARI przygotowali coś wyjatkowego.

Ten pozornie prosty projekt kryje w sobie ciekawe kontrasty. Środkową - wizualnie dominującą część obrączki tworzy marmur - jakże szlachetny, poważny i klasyczny materiał! Jednak zastosowany w biżuterii zaskakuje i nadaje projektowi zupełnie nowy wymiar. Dlaczego marmur? Jest to zapewne kolejny pokłon w stronę starożytnego Rzymu, którego stylem marka inspiruje się przecież od dawna. Pomysł na bardzo charakterystyczne dla BVLGARI zdobienie bransolet i naszyjników monetami pochodzi właśnie z czeluści starożytności, a  bogactwo rzymskiej mitologii jest dla projektantów marki kopalnią inspiracji.

Co ciekawe, środkowa część obrączki zainspirowana jest kształtem chyba najbardziej zwykłym i codziennym z możliwych, bo obecną w każdym niemal domu plastikową rurką hydrauliczną. Poznajecie? Kto by pomyślał! BVLGARI zaskakuje odtworzeniem prozaicznego kształtu w naturalnym marmurze, wydobywając tym samym piękno w miejscu zupełnie niespodziewanym. Całość projektu z obu stron zamyka lśniąca klamra stworzona oczywiście z różowego złota. Krawędź zdobi logo - chrakterystyczne dla calej serii B.zero1.

Kolekcja na pewno przypadnie do gustu miłośnikom wyrafinowanego piękna, inteligentnie zaskakującego świeżością dizajnerskiego pomysłu. Połączenie chłodnego marmuru z ciepłem różowego złota fascynuje zapewne nie tylko mnie!

Źródło: www.thejewelleryeditor.com


        

EKOLOGICZNO - MAGICZNA BIŻUTERIA Z LOS ANGELES

Wspólny projekt kalifornijskiego małżeństwa. Dara Gerson i Ashley Lowengrub tworzą biżuterię nie tylko piekną, ale i pozostającą w zgodzie z naturą. To wszystko z miłości, jaką darzą naszą planetę.

Inspirują się otaczającym światem i własną pasją wobec kulturowej różnorodności. Kolekcje powstają w stu procentach z metali z recyklingu.

Poza znanymi motywami secesyjnymi oraz formami zaczerpniętymi wprost ze świata natury, wśród ręcznie uformowanych pierścionków, naszyjników, bransolet, kolczyków, breloczków i pasków odnajdziemy wiele bogatych w detale symboli - amuletów, z których każdy opatrzony jest ciekawym opisem. Żuraw doda nam w codziennym życiu gracji, wilk przypomni o tym, jak bardzo istotni są dla nas najbliżsi, a secesyjna ważka wesprze w dążeniu do mądrości i oświecenia.

www.alkemiejewelry.com

http://www.janerunchman.com

bracelet by JR

ring by JR

earrings by JR


PROJEKTANTKA SPOKOJU I RADOŚCI - JANE RUNCHMAN

Bloga o biżuterii zaczynam od osoby, od której wszystko się zaczęło. 

O projektowaniu i własnoręcznym wyginaniu metali w celu osiagnięcia formy pięknej zaczęłam marzyć na poczatku lat dziesiątych tego stulecia. W Warszawie nikt jeszcze wtedy nie słyszał o kursach jubilerskich, a robienie ‘biżuterii’ sposobami domowymi, czyli ‘koralikowymi’ świeciło pamiętne triumfy.

Pojechałam mieszkać do Londynu - bo tak się złożyło.

Ciągły ruch. Wielobarwność wynikająca z multikulturowości. Wielozapachowość wynikająca z różnorodności. Wszechogarniająca wielość ludzkiej kreatywności. Nic dziwnego, że to miasto inspiruje! Wielka cudowna wspaniałość form.

Co weekend moje oko lądowało na tzw. ‘Sunday Markets’ (targowiska z rozmaitymi formami artystycznymi, vintage i antykami) zawieszając się hiptotycznie nad rozmaitością tego piękna wytworzonego pieczołowicie ręką ludzką.

Oglądanie, popijane colą z puszki i zagryzane potwornie ostrym jedzeniem z przyulicznych knajpek po pewnym czasie przestało sycić.

Przeczesałam internet - i znalazłam: 3D Jewellery Craft and Design, kurs w pobliskim collegu Kensington and Chelsea. I się zaczęło! Rysowanie biżuterii dla nowopoznanej koleżanki, biorąc pod uwagę jej osobowość i charakter - określone co prawda w ciągu kilku minut, ale za to sposobem niemalże medytacyjnym, bo siedząc na przeciwko siebie w ciszy z zamkniętymi oczami. I udawało się nam wszystim wstrzelić w smak współkursantki! (tak, były tam same dziewczyny).

Temat główny - wybrany wers (wyłuskany z ulubionej poezji lub prozy) jako inspiracja dla finalnego dzieła. Każda z nas wokół wybranych przez siebie słów pięknych tworzyła cały nowy świat - z fotografii, rysunków, wycinków gazet i ze wszystkiego, czego tylko zapranęła świeżo rozbudzona artystyczna dusza. Myśl ewoluowała przez pół roku. Ja dumnie dotarłam do stworzenia srebrnego wisiorka w formie kuli z zamkniętym w niej malutkim kwiatem lotosu.

Kto za tym wszystkim stoi? Drobna Brytyjka o spokojnym usposobieniu  - Jane Runchman to najwspanialsza nauczycielka, jaką kiedykolwiek udało mi się spotkać. Nieoceniająca i niekrytykująca, niesłychanie otwarta. I dodam, że jej moją głowę udało się otworzyć na kreację - poprzez spokój, wyciszenie, oczyszczenie z pędzących myśli. Wtedy umysł zaczyna sam rodzić pomysły, które jeden za drugim wysypują się bez końca. Bo przecież umysł nie ma dna!

Biżuteria, którą tworzy Jane jest w dużej mierze taka jak ona sama - delikatna, drobna i dziewczęca. Artystka inspiruje sie głownie światem przyrody. Z pierścionków wyrastają malutkie formy organiczne, a srebrne kolczyki z odciśniętą strukturą liścia przywodzą na myśl wątpliwość, czy to aby człowiek stworzył to dzieło czy może sama natura?

Jane specjalizuje się też w projektowaniu biżuterii dla konkretnej osoby, którą poznaje najpierw ‘przy herbacie’ i poprzez serdeczną, naturalna rozmowę dociera do jej indywidualnego źródła estetycznego. 

Efekty są wspaniałe - zapraszam na www.janerunchman.com